Kwitnąca jabłoń
Kultura

Edward Stachura i jego gałązka jabłoni

Jerzy Edward Stachura, poeta, pisarz i bard wyróżnił się wyjątkowymi powieściami oraz poezją, która zachwyca kolejne pokolenia. Jak bywa z wielkimi, jego życie jest jest inspirujące, choć tragiczne.

Jak kochał Stachura

Prywatnie Stachura był człowiekiem bardzo uczuciowym. Jeśli kogoś pokochał, oddawał mu się całkowicie, jak widzimy na przykładzie przyjaźni z Wincentym Różańskim – poczynając od noszenia jego wierszy do wydawnictw, poprzez wysyłanie wierszy oraz bardzo serdecznych listów. Choć można go było łatwo urazić, Edward Stachura swoich prawdziwych przyjaciół nigdy nie opuszczał.

Jego jedyną, największą miłością była Zyta Oryszyn, pisarka, którą poznał jako studentkę filozofii. Była najważniejszą kobietą w życiu pisarza, to ona otrzymała legendarne miano Gałązki Jabłoni, przewijające się w twórczości Stachury.

Miłość bezwarunkowa Edwarda Stachury

Pragnął miłości bezwarunkowej. Zyta Oryszyn (to pseudonim literacki, który pisarka nadała sobie sama, jej prawdziwe imię to Anna Bartkowiak), którą poślubił jeszcze podczas studiów w Warszawie, miała być spełnieniem tego pragnienia.

Jako jedyna żona Stachury i jedyna najważniejsza – oprócz matki – kobieta w jego życiu stworzyła mu prawdziwy dom. Po ślubie zamieszkali na ulicy Rębkowskiej w Warszawie. Choć Sted w wielu utworach i wypowiedziach podkreśla swoją bezdomność, w jego małżeństwie niczego nie brakowało. Zyta i Edward prowadzili nieodbiegające od standardów młodych małżeństw życie, schludne i zadbane mieszkanie było wypełnione po brzegi młodzieńczą miłością. Zmagali się z kłopotami finansowymi, które Edward starał się pokonać, wysyłając niezliczone podania o stypendia krajowe i zagraniczne. Wykazywał się przy tym zaradnością i sprytem. Jako mąż był człowiekiem pracowitym, stawiał konkretne cele i wymagania.

Małżeństwo trwało dziesięć lat. Jak wspomina Jadwiga Stachura: „Przyszłam do nich na Rębkowską i otworzyli mi drzwi oboje, a potem jedno w jedną stronę poszło, drugie w drugą… ja mówię Edziu, co to, taka wielka miłość była. Nie zrozumielim się, powiedział. Ale Zyta wiedziała, że bierze takiego wędrowca, może o to jej się rozeszło”*. Dla Edwarda to było ciężkie przeżycie. Zyta, która zastąpiła mu całą jego rodzinę, odchodzi. Kieruje swoje życie w stronę świadomej samotności, co doprowadzi go do decyzji o zakończeniu życia.

Godząc się z własną innością, która dokuczliwie zawsze gnała E. Stachurę przed siebie, wyjeżdża do Zurychu na spotkanie z Jiddu Krishnamurti, aby wrócić i stworzyć postać człowieka – nikogo, rozpocząć ostatnie swoje dzieło*.

*Marian Buchowski, Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury, Warszawa 2014.

*Jan Pieszczachowicz, Edward Stachura – Łagodny buntownik, Kraków 2005.

One thought on “Edward Stachura i jego gałązka jabłoni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.